Żyjemy w czasach nadmiaru. Informacji, zadań do wykonania, możliwości i ogólnie bodźców, które nas otaczają.

Musimy więc wybierać, filtrować i planować jak najwięcej, bo inaczej wszystkiego robilibyśmy po trochu i nic do końca.  Za wiele czai się różnorodnych, ciekawych i atrakcyjnych pokus dookoła.

A my przecież mamy jakiś pomysł na życie, na własny biznes, swoje cele do osiągnięcia. Ja też lubię planować. Żeby nie było. Nie mam nic przeciwko planowaniu, bo jestem Mamą dwójki dzieci, prowadzę działalność gospodarczą i mam dom na głowie, więc bez planowania trudno by mi było ogarnąć rzeczywistość. Ale jeśli mnie już choć trochę znasz, wiesz też, że oprócz obowiązków, mam czas dla rodziny, czas dla siebie i co rusz – uczę się czegoś nowego po prostu dla siebie. Bo lubię. Kiedy rozmawiam ze znajomymi i moimi klientkami, większość się dziwi. Przepracowani, sfrustrowani i z niekończącą się listą planów, które nie doczekały się realizacji.  Bo brak czasu, bo brak energii, bo brak sił.

W tym odcinku chciałabym się z Tobą podzielić moim sprawdzonym systemem planowania, który działa! Jest skuteczny nie tylko dlatego, że sprawdzony przez tak duże firmy jak choćby Google. Jest skuteczny, jeśli do jego uniwersalności dodasz siebie: swoje preferencje, styl życia, potrzeby i własną osobowość. Więc dopiero narzędzie + indywidualność dają moc!

Model ten, autorsta Roberta Eichingera i Michaela Lombardo, nazywa się 70/20/10. Ja dotarłam do dwóch interpretacji tego modelu i dopiero nałożenie ich na siebie spowodowało spory wzrost mojej skuteczności przy jednoczesnym zachowaniu czasu na własne przyjemności.

Pierwsza interpretacja pomaga zadbać o wdrażanie i skuteczność.

Druga podtrzymuje kreatywność, radość i przyjemność z tego, czym się zajmujemy.

No więc jak to jest z tą skutecznością w modelu 70/20/10?

70% czasu i energii powinniśmy poświęcać na wdrażanie, doświadczanie i praktykę. Tak się uczyć, tak zdobywać wiedzę i tak poszerzać nasze doświadczenie.
20% to współpraca z innymi osobami – koleżankami, kolegami, mentorami, coachami – kimkolwiek, kto może Cię wesprzeć swoją wiedzą, energią czy czymkolwiek, czego akurat potrzebujesz.
10% to szkolenia, warsztaty, książki, kursy online, e-booki.

Jak być możesz wiesz, albo – jeśli czytasz „mnie” po raz pierwszy, ja od 2 lat pracuję z kobietami pomagając im postawić pierwsze kroki we własnej działalności gospodarczej. Za mną ponad 250 konsultacji i kilkadziesiąt prowadzonych biznesów. I co? I zauważyłam, że wolimy działać dokładnie odwrotnie niż w modelu powyżej. Czytając kolejne książki, chodząc na kolejne szkolenia, kupując kolejne kursy online chowamy się przed wyjściem do ludzi ze swoją ofertą i podejmowaniem działania. Podczas gdy to ono właśnie powinno stanowić 70% wszystkich naszych działań. To nie dotyczy zresztą tylko budowania biznesów, ale planowania swoich celów w ogóle. Gdy chcemy schudnąć (dobra, ja tutaj też mam wiecznie nadprogramowe 5 kg i świecić przykładem nie mogę), to więcej czasu poświęcamy na czytanie o tym, przeglądanie przepisów w internecie czy śledzenie na Facebooku najnowszych technik znanych trenerek, niż same bierzemy się za regularne ćwiczenia czy zdrowsze gotowanie. Krótko mówiąc znowu – teorię schudnięcia większość z nas ma w małym palcu. Za to w praktyce najchętniej przytulamy się do Scarlet O’hara mówiąc: pomyślę o tym jutro.

Czy to planowanie swoich działań w swoim biznesie czy chęć schudnięcia lub jakikolwiek inny cel – ja wierzę w to, że skuteczność bierze się z takiego planowania i takiego kontrolowania swojego czasu i energii, żeby zasada 70/20/10 była zachowana.

Pamiętasz?
70% na wdrażanie i działanie,
20% na współpracę z innymi,
10% to nowa wiedza teoretyczna.

A teraz druga interpretacja tej samej zasady, którą pokochałam za to, że przyziemnej skuteczności dodała kreatywnych skrzydeł i przestrzeni na to, co lubię i mam ochotę robić, a nie tylko na to, co trzeba.

70% czasu  i energii przeznaczamy na nasz główny cel,
20% na rzeczy powiązane, ale niekoniecznie istotne dzisiaj – nowe pomysły, nowe projekty, poznanie potencjału jakiejś bocznej drogi,
10% to inicjatywy własne, czyli całkowity free flow – co Ci w duszy gra.

Dlaczego to wbrew pozorom odkrywcze? Bo ponownie, obserwując przez 2 lata wiele kobiet realizujących swoje cele widzę, że trzymanie się głównego celu stanowi wyzwanie! Chętnie uciekamy w to, co nowe. Uciekamy do jutra, żeby nie musieć się zajmować tym, co na dzisiaj ważne. Potem oczywiście jesteśmy na siebie złe, że robota niezrobiona i kolejne tygodnie mijają bez efektów. Druga niezadbana na co dzień część to te 10%, czyli free flow, coś dla frajdy, coś dla przyjemności. Niewiele kobiet pozwala sobie na to bez wyrzutów sumienia i poczucia, że marnują czas na bzdury. Poczas gdy to właśnie te inicjatywy najbardziej pozwalają nam odpocząć, nabrać świeżego spojrzenia, złapać dystans i pobudzić naszą kreatywność. Dlatego ja cieszę się jak dziecko, gdy teraz, w godzinach pracy, uczę się na kursie online podstaw fotografii. Bo wiem, że to inwestycja nie tylko w mój rozwój i przyjemności, ale w dużej mierze w moją skuteczność i zapał do pracy we własnym biznesie. Nie mówiąc już o satysfakcji z tego, że jak odbieram dzieci z przedszkola i ze szkoły to mam uśmiech na ustach, że oprócz pracy zrobiłam też coś dla siebie. Bo po południu, z maluchami w domu, to sami wiecie…różnie bywa…

Tą metodę planowania swojego czasu i energii stosuję u siebie od kilku lat. Teraz już tak mi weszła w krew, że przełączam się między tymi trzema polami (70/20/10) trochę automatycznie i coraz rzadziej gdzieś mam duże niedobory.

Podsumowując, jakie moim zdaniem ma plusy?

  • trzyma w ryzach naszą skuteczność i szybko pokazuje nam, w którym momencie uciekamy od bieżących zadań spędzając zbyt dużo czasu na szkoleniach, mastermindach lub planując to, co kompletnie nie jest ważne na teraz

  • jednocześnie daje nam przestrzeń na to, aby odpłynąć w nowe projekty, które nas kuszą lub dają frajdę. Ale wyraźnie pokazuje STOP.

Krótko mówiąc dba o nas, stawia granice i rozlicza, dając jednocześnie regularne chwile oddechu po to, abyśmy nigdy przenigdy nie zapominały o przyjemnościach. Nie wiem jak Wy – ale ja to kupuję 🙂

iTunes – Android – RSS – pobierz mp3