Pośpiech. Słowo, które od lat słyszę wszędzie dookoła. Wszyscy się gdzieś spieszą, wszyscy gdzieś pędzą. I z kimkolwiek nie rozmawiam, to praktycznie każdy jest wszędzie spóźniony.

Pośpiech jest wszechobecny. Spieszymy się w pracy, spieszymy w życiu. Mam czasami nawet wrażenie, że odpoczywamy dzisiaj w pośpiechu, żeby nie tracić zbyt wiele czasu.

Świat dzisiaj jest bardzo niecierpliwy. Nie lubimy czekać. Chcemy mieć wszystko na już, chcemy mieć wszystko od razu. Zaczynamy się coraz bardziej przyzwyczajać do tego, że praktycznie większość rzeczy możemy mieć na jedno kliknięcie myszką.

Pośpiech dotarł także do świata biznesu. Do tego, w jaki sposób myślimy o tworzeniu biznesu  w jaki sposób go budujemy. Teraz pytanie, czy to dobrze czy to źle, że tak bardzo się w naszych biznesach dzisiaj spieszymy…

Sam pośpiech nie jest w biznesie niczym złym. Mobilizuje nas do działania, bardzo często zasłania także strach.

Nie mamy zbyt wiele czasu na myślenie: czy ja na pewno sobie poradzę? Czy ja na pewno wszystko przemyślałam? W tym sensie pośpiech czasami jest przydatny. Bo powoduje, że rzeczy się dzieją. Bo im więcej czasu spędzamy na analizowaniu wszystkich rzeczy, które mogą się wydarzyć w naszym biznesie, tym częściej dopadają nas wątpliwości. Żeby być może to w ogóle nie ma sensu. I być może w ogóle nawet nie ma sensu zaczynać. Więc myślę sobie, że szybki start ze swoim biznesem to całkiem dobry pomysł. Pod warunkiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, jak duża robota czeka Cię po starcie.

Dzisiaj wystartowanie ze swoim biznesem to dosłownie chwila. Założenie działalności to jest dosłownie 5 minut. A z prostym biznesem online możesz wystartować nawet w 7 dni. To wszystko jest do zrobienia. Schody zaczynają się dopiero później.

Kiedy trzeba prowadzić ten biznes codziennie. Kiedy trzeba zadbać o to, by mieć klientów regularnie. I kiedy niemal każdego dnia trzeba podejmować odważne decyzje, mierzyć się z trudnościami i pokonywać swoje własne bariery, swoje własne lęki. Wychodzić ze strefy komfortu znacznie częściej niż byśmy chcieli.

Dopiero wtedy potrzebna nam jest odwaga. Bo dopiero wtedy pojawia się realna odpowiedzialność.

I prawda jest taka, że wygrywają najwytrwalsi. Wcale niekoniecznie Ci najmądrzejsi, Ci najbardziej oczytani. Ale Ci, którzy po niepowodzeniu potrafią szybko otrzepać się z kurzu i spróbować ponownie.

Wygrywają Ci, którzy nie boją się przyznać, że nie mieli racji.

Wygrywają Ci, którzy chcą zaryzykować.

Ci, którzy obserwują, wyciągają wnioski i są gotowi wprowadzać zmiany. Nie tylko w swoim biznesie, ale także rozwijać siebie.

Wygrywają Ci, którzy działają.

Dzisiaj to, że miesiącami czy latami przygotowujesz się do startu, praktycznie nic Ci nie zagwarantuje. Świat zmienia się za szybko. Jest takie piękne stwierdzenie, że wszechświat nie marnuje żadnego pomysłu. Jeśli Ty go nie zrealizujesz, to zrobi to ktoś inny. I to szybciej, niż Ci się wydaje.

Ja wierzę w to, że dzisiaj nie tyle moment przed startem biznesu jest kluczowy dla jego sukcesu, ile co najmniej cały pierwszy rok jego funkcjonowania. Bo to wtedy musisz się nauczyć najwięcej. Musisz dokonywać ciągłych zwrotów akcji, ciągle szukać modelu biznesowego, który się sprawdzi. Takiego sposobu działania, w którym Ty będziesz miała najwięcej satysfakcji. Szukać nie na papierze, w bezpiecznych swoich czterech kątach. Ale szukać w działaniu, prawdziwym życiu. Wtedy, kiedy naprawdę rozmawiasz z klientami.

Kluczowy jest ten moment, kiedy odważnie wychodzisz na rynek ze swoimi pomysłami. Zazwyczaj niepewna rezultatu, ale gotowa na to, żeby się rozwijać. I siebie, i swój biznes.

Bo dzisiaj budowanie biznesu to bycie w nieustannej drodze.

Jesteś na tą drogę gotowa?

iTunes AndroidRSSpobierz mp3