Zawsze podziwiałam ludzi, którzy niemal od kołyski po dorosłość koncentrują swoje życie wokół jednej konkretnej pasji. Tak naprawdę to zawsze trochę im zazdrościłam. Jedna pasja, którą można pogłębiać wraz z upływem czasu, budować na niej życie zawodowe i konsekwentnie poszerzać swoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie.

Znajomi wiedzą co lubisz, cv trzyma się spójnie, a rodzicie prawdopodobnie śpią spokojnie wiedząc, że Twoje życie zawodowe jest uporządkowane i pozytywnie przewidywalne. Takie osoby z łatwością w dzieciństwie odpowiadały jednym wyrazem na pytanie: kim zostaniesz jak dorośniesz? A w dorosłości krótko i rzeczowo potrafią odpowiedzieć na pytanie: czym się zajmujesz?

Dla mnie odpowiedzi na te pytania nigdy nie były szybkie, łatwe i przyjemne. I nie dlatego, że nie zajmuję się niczym konkretnym. Ale dlatego, że zajmuję się i interesuję wieloma rzeczami na raz. I co więcej, ja ROBIĘ zwykle wiele rzeczy na raz, często kompletnie ze sobą nie powiązanych.

O ile w życiu prywatnym posiadanie różnych zainteresowań nikogo nie dziwi, o tyle w życiu zawodowym od lat wyidealizowany jest pogląd o ścieżce jak najbardziej wyspecjalizowanej. Namawia się nas do tego, żeby wybrać jedną konkretną specjalizację (czy to na etacie czy prowadząc własną działalność) i w niej się kształcić, rozwijać przez całe życie. No bo przecież tylko wtedy można zostać ekspertem, osiągnąć sukces i zbudować stabilność finansową.

Z tej perspektywy patrząc moje dążenie do różnorodności nijak nie pasuje. I szczerze mówiąc, nigdy nie pasowało. Czy to oznacza, że jest to jakaś wada, ograniczenie, które trzeba pokonać?

Nie każdy ma osobowość jednej pasji. Mówię to wielkimi literami i żeby Cię łatwiej przekonać, to dodam, że nie ja to odkryłam. Emilie Wapnick, kanadyjska coach i pisarka nazywa taką osobowość „multipotencjalną”. A Margaret Lobenstine mówi o nas „renesansowe dusze” – bo właśnie w okresie renesansu różnorodność i wszechstronność była najbardziej doceniana.

Co więc różni renesansowe dusze od osobowości jednej specjalizacji?

– mają ogromną ciekawość świata i interesują się wieloma rzeczami, bardzo często z kompletnie odległych od siebie obszarów
– nie potrafią wskazać, które z jej zainteresowań jest najważniejsze i nic nie frustruje ich bardziej jak konieczność wskazania tej jednej pasji, jednego zainteresowania, jednego zawodu, który chcą wykonywać
– nie chcą wybierać jednej specjalizacji na całe życie. Marzą o elastyczności, zmianach i swobodzie w żonglowaniu różnymi zainteresowaniami
– szybko nudzą się jednym zajęciem i zazwyczaj, gdy osiągną biegłość w jednym temacie czy zawodzie, zamiast bezpiecznej kontynuacji wybierają zmianę. Są w stanie wytrwać w danej dziedzinie tak długo, jak je ciekawi lub stanowi wyzwanie. Potem natychmiast zaczynają się nudzić i szukają czegoś nowego. Jeśli zostaną zmuszone do trwania w jednym zawężonym zakresie aktywności, może pojawić się rutyna, poczucie rezygnacji i wypalenie zawodowe
– kwitną ucząc się nowych rzeczy i gdy zabierają się za jakiś nowy temat, często oddają mu się z ogromną pasją i zaangażowaniem. Szybko nurkują głęboko w dany obszar, dzięki czemu zyskują nową wiedzę i umiejętności zaskakująco sprawnie.

Renesansowe dusze często pozostają niezrozumiane przez otoczenie. Rodzina, znajomi i działy HR oczekują od nas jednoznacznych deklaracji i specjalizacji udowadnianej spójnie przez lata w cv, a my nie potrafimy i nie chcemy tego robić.

Popadamy więc w konflikty z otoczeniem, a przede wszystkim z samym sobą, czując coraz większe niedopasowanie do oczekiwań świata zewnętrznego. Kiedy ja odkryłam, że jestem renesansową duszą i postanowiłam przeprojektować swoje życie dając przestrzeń mojej autentycznej osobowości, miałam w sobie dużo różnych emocji i uczuć:

– z jednej strony fascynowałam się przede wszystkim odkryciem, że jestem normalna i nie jedyna taka na tym świecie
– byłam uskrzydlona świadomością, że wreszcie nie będę musiała wybierać i będę mogła podążać za różnymi projektami i zainteresowaniami
– ale też bałam się, że robiąc w swoim życiu zawodowym rewolucję i odchodząc od jednej specjalizacji marketingowej wydeptywanej latami na rzecz wielowątkowych zainteresowań – bałam się, że trudno mi będzie stabilnie zarabiać
– często miałam do siebie pretensje, że nie potrafię wytrwać latami w jednej rzeczy i że to jest nieodpowiedzialne i niedojrzałe
– no i często walczyłam ze swoim nierównym rytmem mając do siebie pretensje, że działam zrywami i że potrafię tak samo szybko i intensywnie zaangażować się w jakiś temat, jak szybko i bez wahania go porzucić.

Bałagan w głowie, własny strach i to, czym karmi nas świat zewnętrzny często powoduje, że nie mamy siły i odwagi, by stawić temu czoła.

Multipotencjał może być źródłem dużego stresu. Ale może też być zasobem, jeśli odpowiednio go zrozumiemy, wdrożymy właściwe strategie działania tak, by w pełni wykorzystać jego siłę.

Emilie Wapnick wskazuje na trzy supermoce renesansowych dusz i co ciekawe, są one też najbardziej pożądanymi cechami w biznesie XXI wieku. A więc:

1. Zdolność syntezowania pomysłów: kombinacja dwóch czy więcej dziedzin i wymyślenie z nich czegoś całkowicie innego, nowatorskiego
2. Szybkie uczenie się: renesansowe dusze po prostu mają w tym wprawę, bo robiły to wielokrotnie. A ponieważ zajmują się nowym tematem zwykle z motylami w brzuchu, ich motywacja i zaangażowanie wzmacnia efektywność przyswajania wiedzy i nowych umiejętności
3. Łatwość adaptacji: w sumie można uznać, że moment przystosowania się do zmian w przypadku renesansowych dusz praktycznie nie istnieje. Zwykle robią to intuicyjnie, spontanicznie i całkowicie naturalnie. W mgnieniu oka potrafią „zmieniać kapelusze”, jak to mówimy w coachingu i dostosowywać się do wymagań swoich różnorodnych zainteresowań, często kompletnie ze sobą nie powiązanych.

Brzmi już bardziej optymistycznie? Mam nadzieję, że tak. Ja wiem po sobie, że odkąd podążam za swoją renesansową duszą z większym zrozumieniem, to moje poczucie spełnienia i satysfakcji poszybowało. Nie będę Cię oszukiwać, że poukładanie życia osobistego i zawodowego tak, by sprostać potrzebom mojej renesansowej duszy jest proste i szybkie. Mi zajęło wiele miesięcy, ale teraz już lubię odpowiadać na pytanie: czym się zajmujesz? Bo z uśmiechem mówię, że jestem coachem i specjalistką motywacji wewnętrznej i AKTUALNIE ZAJMUJE SIĘ…

Nie bój się multipotencjału swojej renesansowej duszy. Oczekiwanie od renesansowej duszy, że dokona jednego jedynego wyboru zainteresowania na całe życie to tak, jakby oczekiwać od tęczy, że zawsze pojawi się na niebie tylko w jednym kolorze. A przecież cały urok tęczy w tym, że mieni się tyloma barwami prawda?

iTunes – Android – RSS – pobierz mp3