Wakacje. Prawdziwy test dla naszych umiejętności wyłączenia komputera, odłączenia się od regularnego sprawdzania mediów społecznościowych, realnego odpoczynku od internetowych bodźców.  Przynajmniej większość z nas to właśnie sobie obiecuje przed wakacjami. A ilu z nas się to udaje?

Wrzucenie fotki z wakacji czy oznaczenie swojego statusu to drobiazg. Dzisiejszy standard w komunikowaniu się ze znajomymi. Ok, tego się nie czepiam. Tylko czy to tylko wrzucenie fotki?

Jak być może wiesz lub nie wiesz, na co dzień uczę kobiety przedsiębiorcze, jak dbać o swoją motywację wewnętrzną prowadząc firmę. Przez ostatni rok przeprowadziłam ponad 200 konsultacji, prowadziłam 45 mikrobiznesów od pomysłu do własnej firmy. I jednym z tematów, który pojawiał się dość często, było coś co nazywam paraliżem wdrożeniowym. Oprócz braku odwagi czy pewności siebie, problemem, który często identyfikowałyśmy podczas współpracy, było FOMO. Coraz większa plaga w online’owym świecie.

FOMO to skrót z języka angielskiego – fear of missing out. Czyli strach przed wypadnięciem z obiegu, przed przegapieniem czegoś ważnego czy potrzeba bycia na bieżąco. Człowiek ma poczucie, że jeśli nie będzie podążał za technologią, to pozostanie w tyle. Tworzy się silna potrzeba bycia online non stop, żeby nie przeoczyć wiadomości, wpisu, komentarza, który na pewno jest tym niezwykle ważnym i kluczowym dla funkcjonowania naszego biznesu. Zaczynamy czuć presję, że jeśli będziemy off choć przez połowę dnia, to na pewno ucieknie nam niepowtarzalna szansa, która właśnie teraz przychodzi do nas w sieci.

Umiejętność właściwego filtrowania zalewających nas informacji jest teraz towarem deficytowym. Liczba maili, którymi jesteśmy bombardowani, szybkość zmian, natężenie ilości danych coraz częściej powodują w nas poczucie zagubienia. Szczególnie, że to wszystko mamy dzisiaj zintegrowane w naszych komórkach, smartfonach i tabletach. Ten multitasking skutkuje problemami z koncentracją, poczuciem konieczności przejrzenia wszystkich informacji, które domagają się uwagi.

Uzależniamy się. Tak tak, nie bójmy się tego słowa. Uzależniamy się od iluzji, że tyle się dzieje w naszym biznesie. Że jesteśmy tak aktywne i na pewno już już za momencik spłynie to do nas w postaci niezliczonej ilości zamówień i nowych klientów. A gdy zapada cisza, a przed oczami przestają nam migać setki impulsów social mediowych, nie wiemy, co mamy ze sobą zrobić! Nie wiemy, jak mamy działać w realnym świecie, skąd wziąć energię i motywację do działania, jeśli nie zasila nas narkotyczna energia mediów społecznościowych.

Według badań Institute od Technology w USA, problem FOMO dotyczy już 40% osób mających dostęp do internetu, w wieku 13-67 lat. Nie wyobrażamy sobie pracy, ale i w ogóle normalnego funkcjonowania bez nowych technologii, internetu, braku dostępu do szybkich informacji.

Czy nieustannie sprawdzasz kanały social mediów i pocztę e-mail? Jak często w ciągu dnia to robisz?

Nie namawiam Cię usilnie do zmiany. Tylko jak zawsze – do refleksji. Bo jeśli Ci to służy, Twój biznes rozwija się fantastycznie, a Ty jesteś szczęśliwą i spełnioną kobietą, cieszę się razem z Tobą. Ale jeśli w którymkolwiek z tych aspektów nie czujesz, że osiągasz pełnię swojej mocy i motywacji, to zastanów się, czy ukradkiem nie wślizgnęło się do Twojego życia FOMO?!

Dzisiaj potrzeba dosłownie chwili, by stać się jego niewolnikiem. Nawet ja, chociaż w mediach społecznościowych bywam tylko w związku z prowadzeniem mojej firmy i w sumie używam tylko Facebooka – naprawdę spędzam tam trochę czasu, żeby mój biznes działał jak należy. A to tylko jeden Facebook..

Ostatnio robiłam sobie herbatę w kuchni, mój komputer i telefon były w pracowni. Był środek dnia w tygodniu, pracowałam w domu. Nagle woła mąż: „ktoś do Ciebie pisze”. Takie niewinne stwierdzenie… A w mojej głowie spontanicznie odpaliła się seria: ok, ale gdzie pisze??? Facebook Messenger? Czy komentarz na FB? A może komentarz na blogu? Aaaa, jeszcze może być Instagram (wtedy z nim próbowałam). No i chat, który właśnie sobie zainstalowałam na stronie www. Takie niewinne pytanie „ktoś do Ciebie pisze” dzisiaj ma już niezły kaliber możliwości odpowiedzi.

I tylko ja, Ty, każdy z nas osobno może postawić swoje granice. Mój Instagram zniknął póki co z wirtualnej przestrzeni,  ja już wiem – na dzisiaj – gdzie są moje granice. A Ty? Gdzie są Twoje?

iTunes AndroidRSSpobierz mp3